Żyć w harmonii – pracoholik, leser czy szczęśliwy człowiek?

freedigitalphotos.net

freedigitalphotos.net

Dawno, dawno temu… A może wcale nie tak dawno?

Pojęcie „Work –Life Balance” przyszło do Polski, jak wiele innych, z Zachodu. Pojawiło się w momencie, kiedy w naszym kraju goniący za zachodnimi wzorcami, zaczął się szczycić obecnością na naszym rynku pracy zachodnich korporacji. Pracownicy chętnie podejmowali pracę w dużych, międzynarodowych firmach, które dawały im pewność zatrudnienia, wysokie wynagrodzenia i atrakcyjny pakiet benefitów. W zamian za zatrudnienie odwdzięczali się lojalnością, rzetelnością i… nadgodzinami. Pracodawcy doceniali taką postawę awansami, podwyżkami, nagrodami, itp. Mówią, że fortuna kołem się toczy, więc czasy dobrobytu minęły. Pojawiły się gorsze lata, kryzysy, a wraz z nimi trudności finansowe firm, które chętnie korzystały z zaangażowanej postawy pracowników, ale mniej chętnie płaciły za nadgodziny. Praca stała się mniej stabilna, a bezpieczeństwo zatrudnienia mniej pewne. Jednak wzorce i przyzwyczajenia zbudowane przez lata weszły w krew pracodawców i praca po godzinach, telefony od przełożonych w weekendy i w trakcie urlopu, stały się codziennością. Pracownicy, którzy zdążyli już kupić i wyposażyć wymarzone piękne mieszkania oraz założyć swoje rodziny, mieli problemy z wygospodarowaniem czasu na cieszenie się swoim dobytkiem, a także dla żon, mężów i dzieci. Mniej więcej w tym czasie na rynku pracy pojawili się młodsi od nich, którzy mieli zupełnie inne podejście do pracy zawodowej i organizacji swojego życia, zupełnie inne nastawienie do kariery. Nagle ci starsi i bardziej doświadczeni zaczęli czuć zmęczenie, frustrację i wypalenie zawodowe. Poczuli potrzebę szukania równowagi między życiem prywatnym i zawodowym, słynnego work-life balance.

Pokolenie X i Y

Pierwsza opisana powyżej grupa pracowników to tak zwane „pokolenie X”, do którego zalicza się osoby urodzone w latach 1961-1979. Są to osoby, które wychowywały się w okresie kryzysu ekonomicznego lat 70-tych XX wieku. Pamiętają kolejki i wieczny brak towaru w sklepach. Ich rodzice zwykle posiadali mało, a zdobycie czegokolwiek wymagało wysiłku i szczęścia. Pokolenie X pamięta biedę PRLu. Otwarcie rynku w 1989 roku nakazało im pchać się do przodu i walczyć o swoje. W tamtym czasie posiadanie pracy w dużej stabilnej firmie było głównym celem absolwentów szkół wyższych. Stanowisko w korporacji dawało szansę na poznanie ciekawych ludzi, często otwierało możliwości zagranicznych podróży, a obok tego – oferowało atrakcyjną i sprawną ścieżkę kariery. Osoby rozpoczynające pracę w latach 80tych-90tych XX wieku stawiały często pracę zawodową jako podstawowy cel życia, dopiero na drugim miejscu pojawiała się rodzina. Praca zawodowa miała zapewnić pieniądze, które z kolei dawały dostęp do wszystkich dóbr, jakie zaczęły penetrować polski rynek. Jednocześnie wypracowany ciężką pracą wysoki status materialny jest dla nich źródłem lęku o jego utratę. Dlatego są gotowi na ustępstwa wobec pracodawcy – to zwiększa ich poczucie bezpieczeństwa o zachowanie aktualnej posady, a wraz z nią zatrzymanie status quo.

Następcami pokolenia X jest pokolenie Y, czyli osoby urodzone w latach 1980-2000. To grupa bardzo odmienna od swoich poprzedników, wychowywana w erze globalizacji. To na ich oczach dostęp do komputerów i Internetu stał się powszechny, a tylko nieliczni z nich pamiętają takie dinozaury technologii jak dyskietki czy kasety magnetofonowe. Często ich rodzice już się dorobili mniejszego lub większego majątku, więc nikt i nic nie zmusza pokolenia Y do rozpychania się łokciami i walki o swoje. Dla nich zagraniczne podróże są jak bułka z masłem na śniadanie. Oni bez problemu wyjeżdżali na zagraniczne stypendia i za pośrednictwem Internetu zawierali znajomości z ludźmi z całego świata. Przedstawiciele pokolenia Y nie przyzwyczajają się do pracodawcy, ważne jest dla nich zaspokojenie samorealizacji i osiągnięcie wynagrodzenia, które pozwoli im realizować pozazawodowe plany i marzenia, na przykład o podróżach po całym świecie. Oni nie boją się o zatrudnienie, bo wierzą, że jakaś praca zawsze się dla nich znajdzie, a jeśli nie – założą własną firmę. W międzyczasie chcą cieszyć się życiem, realizować swoje hobby i nade wszystko cenią równowagę między życiem prywatnym i zawodowym. Dlatego dla nich zostawanie po godzinach bez wyraźnego, dobrze uzasadnionego przez przełożonego powodu jest biciem w ich osobiste potrzeby.

Harmonia w życiu – pracoholizm kontra beztroska

Młodzi przedstawiciele pokolenia X, rozpoczynający pracę w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych dwudziestego wieku piastują dziś wysokie stanowiska, niejednokrotnie są dyrektorami i prezesami. Życie wypełnia im często rodzina i praca. Rzadko mają jakieś hobby niezwiązane bezpośrednio z tymi dwiema sferami życia. Dla nich osiągnięcie równowagi oznacza rozsądny podział czasu między pracę i życie osobiste. Najczęściej nie mają nic przeciwko pracy w nadgodzinach, jest ona wpisana w etat i nie wymaga uzasadnienia. Weekendy i urlopy chcą zachować dla rodziny, nie przeszkadza im jednak odebranie w tym czasie telefonu z pracy. Dopóki mają poczucie, że są potrzebni, że to, co robią jest ważne dla firmy, gotowi są pójść na małe ustępstwa. Według nich taka postawa świadczy o profesjonalizmie i jest sposobem na spełnianie marzeń o awansie oraz zachowanie osiągniętego ciężką pracą statusu zawodowego.

Reprezentanci pokolenia Y czują równowagę między życiem prywatnym i zawodowym, gdy w maksymalnie krótkim czasie zarabiają pieniądze potrzebne im na realizację pozazawodowych planów i marzeń. Każda nadgodzina jest skracaniem ich czasu przeznaczonego na pasjonujące hobby. Wkraczanie obowiązków życia zawodowego w sferę prywatną jest naruszeniem ich osobistej wolności. Urlop jest urlopem, weekend weekendem, czyli czasem bez pracy, w którym nie zaprzątają sobie głowy noszeniem przy sobie telefonu służbowego. Czas spędzony poza pracą wykorzystują na spotkania ze znajomymi, wizyty w kinach i teatrach, podróże, i wszystko, co sprawia, że czują pełnię życia. Rodzina nie jest dla większości z nich priorytetem, a kiedy się już pojawia, niejednokrotnie stanowi trzecią sferę ich życia (obok pracy i samospełnienia). Dla nich profesjonaliści to osoby posiadające wiedzę i doświadczenie w obszarze swojej pasji, ale także korzystające z życia, cieszące się nim – przede wszystkim tacy ludzie mogą zdobyć szacunek pokolenia Y. Awans nie jest celem samym w sobie, ale sposobem na osiągnięcie wyższego wynagrodzenia, które można wykorzystać na coraz ciekawsze spędzanie czasu, realizowanie swoich pozazawodowych pasji.

Czy możliwy jest happy end?

Oczywiście, w niniejszym tekście celowo wiele tematów zostało wyolbrzymionych. Poprzez skrajności chciałam pokazać, różnice między podejściem pokolenia X i Y do podziału czasu na pracę i życie prywatne. Równowaga między życiem prywatnym i zawodowym tak naprawdę nie istnieje. Równowaga oznacza równość, przeciwstawianie się sobie dwóch sił czy obszarów, podział 50/50. W kontekście praca-życie osobiste taka równość nie jest możliwa do osiągnięcia. Pozwolę sobie na stwierdzenie, że wprowadzenie takiej sztywnej granicy miedzy zawodową i prywatną sferą życia wielu by unieszczęśliwiło. Dlatego od jakiegoś czasu i ja i inne osoby zajmujące się tym obszarem, zaczęliśmy stosować pojęcie Work-Life Harmony, które znacznie lepiej odzwierciedla sens całego przedsięwzięcia. W Work-Life Harmony chodzi o poszukiwanie harmonii między życiem prywatnym i zawodowym. Harmonia to stan, w którym osoba czuje się dobrze. Harmonia jest wtedy, kiedy pracownik ma wpływ na to, ile czasu poświęca na pracę, a ile na swoje osobiste sprawy (oczywiście przy zachowaniu podstawowych standardów wynikających z Prawa Pracy i podpisanych umów). Ważnym aspektem jest to, że osiągnięcie takiej harmonii jest procesem czysto wewnętrznym. Dla każdej osoby harmonia leży w innym miejscu na continuum praca-dom.

Zderzenie na rynku pracy pokolenia X i Y zaowocowało wypracowaniem wielu nowych rozwiązań, które pomagają pracownikom w osiągnięciu takiej życiowej harmonii, jakiej oczekują. Coraz częściej firmy wdrażają możliwość pracy z domu, otwierają się na zatrudnianie pracowników w niepełnym wymiarze godzin, zgadzają się na dłuższe urlopy bezpłatne (np. jeśli pracownik chce wyjechać na dłużej w podróż życia). Dużo mówi się o zwiększaniu efektywności w pracy – rezygnacji ze zbędnych czynności, eliminowaniu tzw. pustych przebiegów, organizowane są dla pracowników szkolenia z zarządzania sobą w czasie czy podnoszenia efektywności osobistej. Wdrażane są LEAN, Kaizen czy six sigma. W zmniejszeniu ilości czasu spędzanego w pracy mają też pomóc technologiczne nowinki i zautomatyzowanie wielu procesów. Wiele firm sięga także po rozwiązania z zakresu benefitów, budują programy, które wspierają pracowników w ich prywatnym życiu – np. w ramach nagrody sponsorują pracownikom studia czy kursy z wybranej przez nich tematyki niezwiązanej z zawodem. Coraz częściej zdarza się także, że pracodawcy sponsorują swoim pracownikom procesy life-coachingu, których celem jest odnalezienie harmonii w życiu, a przez to większej satysfakcji z pracy. Wszystkie te działania pokazują, że temat osiągania subiektywnej równowagi w życiu jest w tej chwili szeroko rozpatrywany jako jeden z głównych elementów motywacyjnych pracowników.

Jestem głęboko przekonana, że osiągnięcie w życiu harmonii sprzyja satysfakcji, poczuciu szczęścia i zachowaniu dobrego zdrowia. Często osiągnięcie harmonii w życiu jest przedmiotem sesji coachingowych, które prowadzę z moimi klientami. Ich efekty są najlepszym dowodem na to, że praca nad poczuciem wewnętrznej harmonii się opłaca, bo służy każdemu pracownikowi i prowadzi do zwiększenia zaangażowania, które przekłada się bezpośrednio na korzyści dla pracodawcy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s